Listwy podłogowe |medyczna odzież do pracy |Vision International
„— Sprowadzili z Piedmontu cywilną straż fabryczną, Willu.
— Skąd wiesz, Mac
Will przełknął nie pogryzioną szynkę.
— Widziałem, jak przyjechali. Właśnie wstałem z łóżka, wyjrzałem przez okno i zobaczyłem trzy pełne wozy, jak zajeżdżały na tyły fabryki. Tych drani 7 Piedmontu można poznać na milę.
Will wstał i przeszedł na front domu. Mac ruszył za nim obrzucając spojrzeniem kobiety. Usłyszały, że obaj coś do siebie mówią we frontowym pokoju, gdzie Pluto spał na krześle.
Gryzelda zaczęła zmywać naczynia. Żadna z nich nic jeszcze nie jadła, ale zmywając statki napiły się trochę kawy. Spieszyły się; nie było czasu do stracenia. Musiały się śpieszyć.
— Powinniśmy już wracać do domu, ale ja bym wolała zostać — rzekła Gryzelda.
— Zostaniemy — odparła Jill.
— Buck może tu przyjechać.
— Przyjedzie — odezwała się Rozamunda. — Nie możemy mu przeszkodzić.
— Tak mi przykro... — zaczęła Gryzelda. Wiedziały bez pytania, co ma na myśli.
— Wolałabym, żeby ci nie było przykro. Nie trzeba tego mówić. Lepiej, żebyś niczego nie żałowała.
— Już dobrze, Gryzeldo — powiedziała Jill. — Znam Rozamundę lepiej od ciebie. Już dobrze.
— Jeżeli Buck się dowie, zabije Willa — rzekła Rozamunda. — Mnie tylko dlatego jest przykro. Nie wiem, co bym zrobiła bez Willa. Ale wiem, że Buck go zabije. Tego jestem pewna. Nic go nie powstrzyma, jak się dowie.“(16)
smutek |goryle |Sandomierz
„— Sprowadzili z Piedmontu cywilną straż fabryczną, Willu.
— Skąd wiesz, Mac
Will przełknął nie pogryzioną szynkę.
— Widziałem, jak przyjechali. Właśnie wstałem z łóżka, wyjrzałem przez okno i zobaczyłem trzy pełne wozy, jak zajeżdżały na tyły fabryki. Tych drani 7 Piedmontu można poznać na milę.
Will wstał i przeszedł na front domu. Mac ruszył za nim obrzucając spojrzeniem kobiety. Usłyszały, że obaj coś do siebie mówią we frontowym pokoju, gdzie Pluto spał na krześle.
Gryzelda zaczęła zmywać naczynia. Żadna z nich nic jeszcze nie jadła, ale zmywając statki napiły się trochę kawy. Spieszyły się; nie było czasu do stracenia. Musiały się śpieszyć.
— Powinniśmy już wracać do domu, ale ja bym wolała zostać — rzekła Gryzelda.
— Zostaniemy — odparła Jill.
— Buck może tu przyjechać.
— Przyjedzie — odezwała się Rozamunda. — Nie możemy mu przeszkodzić.
— Tak mi przykro... — zaczęła Gryzelda. Wiedziały bez pytania, co ma na myśli.
— Wolałabym, żeby ci nie było przykro. Nie trzeba tego mówić. Lepiej, żebyś niczego nie żałowała.
— Już dobrze, Gryzeldo — powiedziała Jill. — Znam Rozamundę lepiej od ciebie. Już dobrze.
— Jeżeli Buck się dowie, zabije Willa — rzekła Rozamunda. — Mnie tylko dlatego jest przykro. Nie wiem, co bym zrobiła bez Willa. Ale wiem, że Buck go zabije. Tego jestem pewna. Nic go nie powstrzyma, jak się dowie.“(16)
<<<< Nie Nie damy rady żeby
|
smutek |goryle |Sandomierz